NIE POZWÓLMY ZAPOMNIEĆ...
„10. marca 1959r. W tybetańskiej stolicy Lhasie wybuchło powstanie przeciwko chińskiej okupacji, które zostało krwawo stłumione, a duchowy i polityczny przywódca Tybetańczyków musiał szukać schronienia w Indiach, gdzie przebywa do dziś.

Demonstracja na wrocławskim Rynku. (fot. Tomasso)
Od tego czasu w Tybecie przetrzymuje się setki więźniów politycznych. Są to osoby, które pomimo brutalnych prześladowań odważają się podejmować działania na rzecz zachowania własnej tożsamości narodowej i religijnej lub podejmują próby zaalarmowania społeczności międzynarodowej o sytuacji w Tybecie.” - czytamy na pierwszej stronie biuletynu, który w środę, 10. marca, 51 lat po wybuchu lhaskiego powstania można było znaleźć we Wrocławskim Falansterze.
...O TYBETAŃSKICH BOHATERACH
Tej wystawy nie wypadałoby zatytułować inaczej. Seria plakatów przygotowanych przez Fundację Inna Przestrzeń przedstawia nam sylwetki Tybetańczyków, o których świat zdaje się zapominać. Dziewięciu Bohaterów zostało wybranych spośród kilkuset tybetańskich więźniów politycznych przez międzynarodowy ruch na rzecz Tybetu. Dziesiąta postać, to XI Panczelama, który został uprowadzony przez chińskie władze w wieku zaledwie sześciu lat. Dziś, po 11 latach, nadal nie znamy jego losu.

Demonstracja na wrocławskim Rynku. (fot. Tomasso)
Ocenia się że w trakcie panowania chińskiego w Tybecie od 1950 roku śmierć poniosło (wliczając w to samobójstwa) od 1,5 do 2 milionów Tybetańczyków. Liczby nie kłamią, media też nie. Zamiast kłamać – milczą. Dlaczego?
Odpowiedzi na to pytanie, a także na wiele innych udzielił nam w trakcie otwierającego wystawę wykładu dr Jarosław Kotas z Uniwersytetu Wrocławskiego:
„W 2008 roku doszło do bardzo krwawych i tragicznych w skutkach wydarzeń, wtedy też zainteresowanie opinii publicznej sprawą Tybetu było żywsze.” - mówił w czasie wykładu dr Jarosław Kotas. „Teraz, po dwóch latach to zainteresowanie mediów jest niewielkie. Dwa lata temu pisano o tym obszernie, nawet jeszcze rok temu wzbudzało to większe zainteresowanie. Dzisiaj w jednej z gazet widziałem tylko niewielką notatkę na temat 51. rocznicy powstania...

dr Jarosław Kotas z Uniwersytetu Wrocławskiego na wykładzie w Falansterze (fot. Paweł Iwaniec)
Media żądają krwi. Kiedy jest krew – jest o czym pisać. Kiedy nic się nie dzieje – nie ma tematu na artykuł. Problem jednak w tym, że w Tybecie nadal się dzieje - według ostatnich danych Chińczycy aresztowali prewencyjnie około 500 Tybetańczyków, by zapobiec kolejnym zamieszkom w Lhasie.”
Obecnie w chińskich więzieniach znajduje się ponad 730 osób, na których władze Chin sukcesywnie wydają wyroki długich lat niewoli, dożywocia, a często nawet śmierci.
Według Sprawozdawcy ONZ ds. Tortur, nieludzkie traktowanie więźniów politycznych w Chinach jest na porządku dziennym. Raporty organizacji międzyrządowych tylko potwierdzają te przykre informacje: tortury stosuje się tam w formie kary, a także w celu wymuszania zeznań i zastraszania Tybetańczyków.
POZA STRACHEM
Zaraz po wykładzie organizatorzy spotkania roztoczyli przed gośćmi wizje zarysowane dużo wyraźniej – nadszedł czas na projekcję filmu.
„Poza strachem" to unikalny dokument nakręcony przez Tybetańczyków o Tybetańczykach. Bohaterowie mówią o swoim przywódcy, Dalajlamie, którego zdjęć ani pisanych przez niego tekstów nie wolno im posiadać. Opowiadają o chińskiej polityce "modernizacji Tybetu", która doprowadziła do tego, że we własnym kraju stali się nie tylko mniejszością narodową, ale też obywatelami drugiej kategorii.
Bohaterowie filmu pokazują twarze, co jest niebywałym aktem odwagi, bo może narazić ich nawet na więzienie...
Dla Dhondupa Wangchena, reżysera filmu, ten czarny scenariusz zamienił się w rzeczywistość - został aresztowany po jego nakręceniu. Obecnie Amnesty International walczy o jego wolność, a my mogliśmy powalczyć razem z nimi, podpisując petycję.
Foto: Wrocław solidarny z Tybetem
Ostatnim punktem spotkania był koncert zespołu Kosmiczni Chłopcy. „Wyrafinowane zestawienia absurdalnych brzmień zabawek, zaskakujące i porywające motywy, szałowe dadaistyczne solówki, metafizyczna melodyka, elementy komiczne...”- tak pisali o Chłopcach organizatorzy.
Miejmy tylko nadzieję, że po tak dużej dawce kosmicznej zabawy goście nie zapomnieli o tym, że tego dnia poznali prawdziwych bohaterów, Tybetańskich Bohaterów.
MINIMUM AUTONOMII – TU I TERAZ
Tybet na długiej drodze ustępstw zrezygnował już z walki o samodzielność zewnętrzną, Dalajlama godzi się, by władzę w Tybecie sprawowali Chińczycy, bo to nie władza jest dla niego priorytetem. Jedyne czego chce dla swoich rodaków, to minimum autonomii w postaci pełnej swobody religijnej. Pragnie, by każdy Tybetańczyk miał pełne prawo do praktykowania Dharmy.
„Tybetańczycy nie wierzą w sens rozwoju dla samego postępu cywilizacji – twierdzi dr Kotas – dla nich rozwój oznacza edukację w Dharmie i tylko w takiej formie ma sens.”
Przywódca duchowy Tybetu wciąż wierzy, że dialog z Chinami jest możliwy i mimo, że świat dawno już przeszedł nad sytuacją Tybetu do porządku dziennego, Dalajlama nadal czeka na dzień, w którym Chińczycy zwrócą Tybetańczykom swobodę. Nawet jeśli będzie to oznaczało jedynie wolność wyznania, bo, jak powiedział nasz ekspert: „Tybetańczycy nie żyją przeszłością, ani przyszłością. Żyją TU i TERAZ”.
Konstancja |