Artykuly > Wydawnictwa muzyczne > Sinusoidal – 'Świat się o tą muzykę upominał'

Wietrzne zimowe wieczory... jak ja ich wyczekuję! Są nasprytniejszym ze sposobów, by bezkarnie zaszyć się w zaciszu swojego pokoju w ukryciu przed smętnym towarzystwem zawodzącym dookoła o swoim egzystencjalnym bólu. W ukryciu również przed samą sobą. Wtedy dopiero mogę zawinąć się w koc, złapać książkę lub wrzucić srebrny krążek do odtwarzacza.

Dziś na tapecie Sinusoidal czyli Adrianna Stycz i Michał Siwak. Ten wrocławsko-białostocki duet ma wszelkie predyspozycje, by swoją płynącą liryczną elektroniką porwać mnie w odmienny stan świadowości, bliżej snu - z dala od nie zawsze kolorowej rzeczywistości. Lekko płynący nurt ambientowego bujania, zapętlone trzaski, ładnie ułożone cichutkie zgrzyty i szumy zaplatające się w ocean kojących, dyskretnie trip-hopujących dźwięków (jak w "Lollipop", jednym z przyjemniejszych kawałków). Można się zapomnieć, utkwić wzrok w ośnieżonym polu za oknem i leniwie podrygujących płatkach śniegu.

Najwyraźniej oglądając zaśnieżone pole zapomniał się też Tricky, słynny brytyjski triphopowiec, który podczas jednego z warszawskich koncertów Sinusoidal poznał Adriannę i Michała. Ponoć przegadali całą noc, a Tricky nawet zaprosił ich do współpracy. Nie chcą zdradzać szczegółów, no ciekawe, ciekawe...

Wracam z krainy dygresji, a muzyka wciąż płynie. Płynie też słodki głos Adrianny: elektronicznie przetworzony, zapętlony płynnie przeistacza się w transujący "Twilight" czyli "zmierzch, mrok, brzask, świt, stan przejściowy". Robi się melancholijnie, znów muszę udać siê w poszukiwaniu sensu istnienia. Z nastêpnym utworem p³yn¹ słowa o "szansie na zbawienie, o miejscu, gdzie znika materia" i "wzroœnij, pozwól swojej duszy ulecieæ"... Za chwilê dźwięki niezauwa¿enie przeskakują w stronę jazzu, słyszymy tr¹bkê i "I become people's people". Jest s³odko, ulotnie, ale i poetycko. Tutaj: "Jutro splamię poranek nagłówkami z gazet". Gdzieœ indziej: "Jestem jednym z tych ludzi, którzy nigdy nie mijaj¹ mnie dwa razy". "Ktoœ zabiera mi oddech w autobusie, jestem uprzejma, wszystkie miejsca zajête, więc mo¿esz umrzeć". Z dystansem, z przekąsem.

Jestem odprężona, rozprężona, co jest bardzo dziwne, bo muzyka nie stroni od egzystencjalnego smutku, smutku niezrozumienia, smutku, który nie może zniknąć, o smutnych drogich martwych duszach zwierząt, o smutku elektrycznego serca, które przestało bić, o smutku w każdym znanym ludzkości aspekcie. Może to jest odwieczna tajemnica muzyki, jaką tworzą Sinusoidal i podobni im wrażliwością artyści. To tajemnica jak stworzyć muzykę o smutku, która nastraja pozytywną energią i sprawia, że nawet smętne gapienie się w zimowe okno przestaje być smętne.

Anna Luchowska