Na krążku znalazło się jedenaście premierowych piosenek, w tym singlowy, znany już z wielu rozgłośni utwór "Mary czary".
Grzegorz Cholewa: Jeszcze kilka miesięcy temu zespół Hurt nie istniał. W pewnym momencie zakończyłeś działalność, chciałeś zmieniać nazwę...
Maciek Kurowicki, lider i wokalista Hurtu: Długo zastanawiałem się, w jaki sposób na nowo wykreować wizerunek tego zespołu i doszedłem do wniosku, że najlepsza będzie prawda. Byłem już zmęczony współpracą z niektórymi muzykami, byliśmy w dołku, nie mogliśmy nawet zebrać się do nagrania nowego demo. W efekcie przestaliśmy grać koncerty, od premiery ostatniego albumu mijało coraz więcej czasu. Poczułem, że potrzebny jest nowy start. Postanowiłem rozwiązać zespół i od razu przystąpić do przygotowania następnego. Napisać kilka piosenek, poszukać nowego wydawcy... Ewentualnie przypomnieć się z dwiema, może trzema piosenkami starego Hurtu. Rozesłałem materiał do wszystkich wytwórni, ale nagle okazało się, że nikogo nie interesuje wydanie nowego zespołu.
Piosenki się podobają, ale każdy boi się ryzykować pod inną nazwą niż Hurt. I to wcale nie dlatego, że Hurt był znany i masowo kojarzony, tylko dlatego, że w naszej rzeczywistości fonograficznej ta nazwa gwarantuje minimalną sprzedaż przynajmniej na poziomie zwrotu kosztów. Stojąc przed taką alternatywą, postanowiłem znowu użyć starej marki, ale już rzeczywiście dla zupełnie innej formacji. Bo tak to teraz wygląda - Hurt to nowy zespół, a ze starym składem łączy go jedynie moja osoba. Obraliśmy całkiem inny kierunek. 12 maja na Juwenaliach, na pierwszym koncercie nowego Hurtu, zagramy całą nową płytę oraz kilka najważniejszych piosenek ze starego repertuaru, które pasują do nowego programu.
Najciekawsze jest to, że po tych zawirowaniach wyszła właśnie najlepsza płyta sygnowana marką Hurt. Pod względem produkcji, aranżacji, energii i przekazu.
- Nad krążkiem pracowaliśmy z Sidem Motkovicem, autorem większości kompozycji, zaprosiliśmy również wielu znakomitych wrocławskich muzyków. Mam wrażenie, że to połączenie wciąż "dziecięcego pałeru" z profesjonalizmem i z rzetelnym muzykowaniem dało właśnie naprawdę dobre efekty.
Ta dziecięca energia to także fenomen. Masz już trochę lat na karku, a im jesteś starszy, tym prostsze są twoje teksty.
- To znaczy, że chyba coraz więcej kumam. Wszystko, co najważniejsze, jest superproste, ale do tego dochodzi się czasem przez całe życie. Gdy będę miał pięćdziesiąt lat, ten przekaz będzie pewnie jeszcze bardziej uproszczony. Bo nie chodzi o kreowanie się na poetę czy zbuntowanego punkowca. Chodzi o komunikowanie się z odbiorcami, żeby ludziom, którzy stoją pod sceną i kupują płyty, powiedzieć coś ważnego o sobie.
Udaje Ci się?
- To wszystko się bardzo zmienia. Długo nie graliśmy koncertów, ale widzę, że im dłużej Hurt istniał, tym więcej na nasze występy przychodziło osób, które słuchały tego, co chcemy im powiedzieć. Nie mamy w głowie żadnego biznesplanu, nie gramy dla ludzi w określonym wieku. Ale siłą rzeczy ci, którzy w tym kraju znajdują czas na muzykę, mają po lat naście-dwadzieścia parę.
Hurt wywodzi się z nurtów punkrockowych, ale teraz właściwie jest to już zupełnie nowa formuła. Taki punk rock XXI wieku?
- W punk rocku od zawsze był sprzeciw przeciw bezmyślnemu łykaniu wzorców oraz schematów i myślę, że to jest ciągle we mnie obecne. A z drugiej strony nie interesuje mnie bezmyślna walka z anonimowym systemem i wrogiem. Raczej drugi człowiek. Hurt 2005 nie jest zespołem punkowym. Nie jesteśmy częścią żadnej subkultury. Ale jednocześnie dobrze pamiętam, z jakiej tradycji wyrastamy.
No ale internetowy dostęp do kilku waszych utworów pachnie trochę taką nowoczesną anarchią...
- Im więcej ludzi nasze piosenki z internetu ściągnie, tym więcej będzie miało ochotę zapoznać się z całą płytą. Takie mamy czasy, że większość rozgłośni nie jest zainteresowana graniem nowej muzyki. Duże stacje w większości emitują stare kawałki, a nowości według nich to nowe piosenki wykonawców, którzy na rynku istnieją od kilkudziesięciu lat. To jest zamknięty obieg, kazirodztwo kulturalne, degeneracja. Ostatnim bastionem są na całe szczęście stacje typu Radio Bis.
Ile lat będzie jeszcze istniał Hurt?
- Od chwili założenia istnieje trzynaście lat, w tym takiej intensywnej działalności było może z osiem lat. Ale na twoje pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć, bo ja wychodzę z założenia, że nie ma wieku, który pasuje lub nie do robienia czegokolwiek. Dopóki będzie mi to sprawiało satysfakcję, to Hurt będzie istniał.
Grzegorz Cholewa |