Artykuly > Wydawnictwa muzyczne > Recenzja płyty: Katedra - Zapraszamy na łąki

Wśród panującej szarugi, deszczu i ponurego nastroju muzyka której teraz słucham komponuje się z tą aurą i szczerze mówiąc, ostatnio z mojego odtwarzacza dobiega cała masa ponurych depresyjno/agresywnych dźwięków, odzwierciedlających emocje kumulujące się w mojej duszy. A jednak jest w tym wszystkim jeden kolorowy kwiat, który wybija się z ciemności i daje nadzieje na jaśniejszą przyszłość. Mam na myśli Zapraszamy na łąki - debiutancką płytę młodego wrocławskiego zespołu Katedra, kolorowo rozświetlającej jesienno-zimowe wieczory.

Tak naprawdę to muszę się przyznać, że niniejsza płyta jest w moim posiadaniu od znacznie dłuższego czasu. Chociaż oficjalna premiera była w sierpniu tego roku to płytę udało mi się nabyć na koncercie Katedry (grającej przed Blues Pills) już 12 lipca w klubie Alibi (relacja z tego koncertu: http://www.wsa.org.pl/art-blues_pills___katedra__strain__1207_-750.html). Naszła mnie myśl, że to jakieś nieoficjalne demo ale zawartość muzyczna pokrywa się kropka w kropkę z "wersją sierpniową" (z tą różnicą, że nie mam tak bogatej książeczki :/). Dziwne, ale najwyraźniej miałem okazję poznać debiut trochę wcześniej niż inni, czego bynajmniej nie żałuję.

Dla mniej zorientowanych - Katedra gra muzykę bardzo świadomie osadzoną w tradycji polskiego rocka z przełomu lat 60. i 70., który wówczas był nazywany big-bitem. Twórczości Katedry nie da się opisać jednym słowem. To kolorowa mieszanka bluesa, hard rocka, psychodelii, rocka progresywnego i mnóstwa innych dźwięków osadzonych w ciepłym, analogowym brzmieniu. Jeśli nie wiecie o czym mówię to sięgnijcie po wczesne płyty Czesława Niemena, Breakoutu albo po album Korowód Marka Grechuty i Anawy (ale też i fani The Doors albo Jimiego Hendrixa powinni rozpoznać znajome dźwięki). Zespół również świetnie wypada na żywo o czym mogli się przekonać oglądający Must be the Music (zespół w tym programie dostał się do finału). A jak Katedra wypada na płycie?

Jak wspomniałem wcześniej - od pierwszych sekund słychać ciepłe, pastelowe brzmienie z bardzo dobrze słyszalnymi poszczególnymi instrumentami (z delikatnym pogłosem na wokalu). I to zarówno w momentach rockowego wymiatania (Czarny szlak) jak i w tych bardziej klimatycznych, nastrojowych momentach (Wiosna i wino). W Katedrze śpiewa bardzo charyzmatyczny i utalentowany wokalista (i zarazem gitarzysta) - Fryderyk Nguyen, który dysponuje mocną ale i ciepłą barwą głosu, trochę kojarzącą się z Czesławem Niemenem (wygląd lidera jeszcze bardziej potęguje to skojarzenie). Główny wokal wspomagają damskie wokale w chórkach (w wykonaniu Kasi Radoń i Teresy Grabiec), czasem towarzyszące wokalowi lidera (Zapraszamy na łąki), częściej jednak subtelnie ukryte w tle. Natomiast w piosence Wieje wiatr zespół wspomaga wokalnie Ania Rusowicz (mająca na koncie płytę o znamiennym tytule Mój Big-Bit). Z koncertu pamiętam też, że w kawałku Wiosna i wino główne wokale wykonywał basista Maciej Stępień. No właśnie - sekcja rytmiczna (Maciej Stępień - Paweł Drygas) gra bardzo sprawnie i całkiem mocno jak na tak luźną muzykę. Nie chcę napisać, że perkusista z basistą łoją metal do kolorowych dźwięków Katedry ale też definitywnie nie ograniczają się do nabijania rytmu. Czasem wręcz mam wrażenie, że ciągną za sobą resztę zespołu jak na przykład w drugiej połowie Czarnego Szlaku albo gdy nagle w sennej kompozycji Wolny elektron w pewnym momencie perkusista nabija bardzo gęste i ciężkie dźwięki. Całość pięknie spajają klawiszowe pejzaże w wykonaniu Michała Zasłony, dające muzyce Katedry wiele oddechu i przestrzeni.

To co mi się podoba w muzyce Katedry to fakt, że można ją traktować czysto rozrywkowo "do tańca" ale też i artystycznie są to piosenki na wysokim poziomie. Dla słuchaczy melomanów są "poukrywane" rockowe niuanse, które dopiero po którymś przesłuchaniu można wychwycić (chociażby pod koniec Nie śmiej się z miłości słyszymy cytat z Satisfaction Rolling Stones). Wyraźnie słychać, że zespołowi sprawia przyjemność granie takiej a nie innej muzyki. Dobrze też, że piosenki są zróżnicowane. Mamy tu ewidentne radiowe hity jak piosenka tytułowa czy Kim jesteś? (oba zilustrowane teledyskami) ale też i bardziej progresywne, połamane granie jak mroczne i psychodeliczne Strach i pragnienie (z linią basową trochę przypominającą Hand of Doom Black Sabbath) czy zawierająca jeszcze większą dawkę psychodelii - Wiosna i wino. Teksty Katedry w większości traktują o miłosnym iskrzeniu (Zapraszamy na łąki, Nie śmiej się z miłości, Kim jesteś?) ale czasem też pojawiają się plastyczne obrazy przyrody jak w zamykających całość Kłosach. Natomiast hard-rockowy Czarny szlak opowiada o spotkaniu z samym Królem Gór. Całości dopełnia bardzo fajna okładka, kojarząca mi się osobiście z witrażami Stanisława Wyspiańskiego.

Są może na tej płycie fragmenty, które bym pominął (jak trochę rozciągnięta pierwsza połowa piosenki Wolny elektron) ale oceniając całość muszę przyznać, że z przyjemnością słucha mi się debiutanckiego longplaya wrocławskiej załogi. Katedra nie zawiodła moich oczekiwań i udowodniła, że również studyjnie bardzo dobrze umie zaprezentować swoją twórczość. A może nawet powinienem napisać, że zespół świetnie uchwycił klimat swoich koncertów na płycie. Z debiutancką płytą Katedry w odtwarzaczu mogę spokojnie czekać na pierwszy dzień wiosny.

Maciej Baranowski

ZAPRASZAMY NA ŁĄKI
Katedra
(Vintage Records & Katedra)

Skład:
Fryderyk Nguyen - gitara elektryczna, wokal
Maciej "Jim" Stępień - bas, wokal
Michał Zasłona - klawisze, chórki
Paweł Drygas - perkusja
Teresa Grabiec - chórki
Kasia Radoń - chórki

Lista utworów:
1. Zapraszamy na łąki
2. Nie śmiej się z miłości
3. Kim jesteś?
4. Strach i pragnienie
5. Czarny szlak (ft. Kondziu-Bethel)
6. Wiosna i wino
7. Wolny elektron
8. Pejzaż
9. Pieśń o świcie
10. Kiedy kochasz
11. Wicher Wieje (ft. Ania Rusowicz)
12. Kłosy