Start Patronat Kapele Galeria Linki Kontakt    
szukaj:

food not boombs we Wrocławiu
Menu główne
Strona Główna
Redakcja
Współpraca
Działaj z nami
Idea działania
Patronat
Bannery
Linki
Kontakt
WSA
Galeria
Artykuły
Polecamy miejsca
Konkursy
Kapele
Inicjatywy
Altergodzina
Food Not Bombs
Kuchnia społeczna
Sprawiedliwy Handel
Bazar Ekologiczny - Krótka Droga
Klub Dyskusyjny (video)
Przekręt TV
Kino CRK
Przekręt TV
Globale
Masa Krytyczna
Wrocławska Inicjatywa Rowerowa
Stowarzyszenie Akcja Lokatorska
Feministyczna Akcja Krytyczna
TZMPolska - Ruch Zeitgeist
Greenpeace
Stowarzyszenie "Kejos"
Kurierzy Rowerowi
Odzyskać Edukację
Krytyka Polityczna
Dziad Giełda
Związek Syndykalistów Polskich
Interdyscyplinarna Grupa Gender Studies
Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami
Sitodruk
Recykling Idei
Radio Sitka
CRK
Amnesty International
16 Dni
Artykuły
Akcje/Demonstracje
Miasto
Recenzje imprez
Wywiady / Zespoły
Newsy
Koncerty
Imprezy klubowe
Kino
Sztuka
Akcje/Demonstracje
Miasto
Wydawnictwa muzyczne
Newsletter

 
 Format HTML?
 Format TXT?
Artykuly > Recenzje imprez > Puts Marie. Gwiazdy z ulicy.
Temu lata dwa, pod koniec wakacji 2007, pojawiło się we Wrocławiu czterech chłopaków ze Szwajcarii. Mieli gitarę, mieli bęben, mieli tamburyn, bas mieli, dętego coś, piszczałki, megafon a i chyba nawet akordeon. I... gloria, och jaki to był zespół! Puts Marie – a taki to był zespół!

Formacja bawiła ludzi na ulicy, bo pretekstem do przyjazdu był festiwal Buskerbus. Potem widziałem ich występ w Rurze. W Rurze końca lata. Rozgrzanej, do czerwona gorącej, tańczącej i potem ociekającej. W klubie, z prądem, Puts Marie pokazali, że stać ich na wiele!

Nie dziwota, że po ujrzeniu w prawym górnym rogu strony Wrocławskiej Sekcji Alternatywnej sunący wolno w górę pasek informujący, że zespół znowu pojawi się we Wrocławiu, natychmiast zapłonąłem chęcią ponownego zobaczenia tej formacji.

Koncert zaczął się z poślizgiem, przy nielicznej publiczności. Mimo że na sali było zaledwie kilkanaście osób, oklaski po pierwszych utworach brzmiały dość solidnie. Na szczęście w Rurze koncerty z dolnej sali są transmitowane do sali górnej. Jeśli zatem ktoś sączy browara przy barze i widzi, że na dole dzieję się coś ciekawego, to może szybko się przenieść na dół. Ponieważ zespół grał naprawdę fajnie – rozrywkowo, bezpretensjonalnie i po prostu dobrze, z czasem publiki przybyło, a i aplauz się wzmacniał.



Koncert Puts Marie to świetna zabawa. Chłopaki śmiało pastiszują i grają z jajem, co sprawia, że noga sama skacze do rytmu. Widziałem tego wieczora takich podskakujących nóg i kiwających się głów sporo. Moje obie nogi same to robiły. Musiałem uważać, by stolika nie kopnąć! Urzekająca jest senna charyzma lidera zespołu. Urzekające jest, że występują w zwykłych wyciągniętych podkoszulkach i na nikogo się nie kreują. Są autentyczni i to po prostu widać. Ich muzyka to radość grania i przyjemność odbioru. Aż dziw bierze, że nie są jeszcze baaardzo – baaardzo popularni. Choć może to i lepiej... znamy kilka przykładów na to, co popularność robi z fajnymi, autentycznymi chłopakami.

A co popularność robi z fajnymi autentycznymi chłopakami? Ano... w wersji optymistycznej rzecz ma się tak. Któregoś dnia chłopaki patrzą na siebie zmęczonymi oczyma (…) i wracają na wioskę, kładą się w wysokiej trawie, piją wino z czerwonej porzeczki, przytulają piękne, ale to piękne dziewczęta i piszą proste piosenki o słodkiej miłości pod rozgwieżdżonym niebem... Cytuję słowa piosenki zespołu Pogodno „3 chłopców”, bo właśnie z takimi chłopcami kojarzą mi się Puts Marie.



Przy całym swym luzie, zespół ma w repertuarze sporo bardzo dobrych kompozycji. Przekonują mnie o tym zakupione po występie płyty. Nie wiem, czyj pomysł sprawił, że Puts Marie znowu zawitali do Wrocławia. Być może to robota Romualda Popłonyka, spiritus movens festiwalu Buskerbus. Może zespół sam to zaproponował. Ich poprzednia wizyta była przecież świetnie przyjęta przez publikę... Wydaje mi się, że oni są taką autentyczną rewelacją, że wszędzie są przyjmowani ciepło. Nieważne, kto to wymyślił. Ważne, że się udało. I mam nadzieję, że uda się jeszcze nieraz.

Artur Żejmo

© 2012 Wrocławska Sekcja Alternatywna. - wrocław, koncert, imprezy, zespoły. Wrocławski portal sceny alternatywnej - punk, ska, rock, reggae, metal.

powered by jPORTAL 2