Start Patronat Kapele Galeria Linki Kontakt    
szukaj:

Altergodzina [download]
Menu główne
Strona Główna
Redakcja
Współpraca
Działaj z nami
Idea działania
Patronat
Bannery
Linki
Kontakt
WSA
Galeria
Artykuły
Polecamy miejsca
Konkursy
Kapele
Inicjatywy
Altergodzina
Food Not Bombs
Kuchnia społeczna
Sprawiedliwy Handel
Bazar Ekologiczny - Krótka Droga
Klub Dyskusyjny (video)
Przekręt TV
Kino CRK
Przekręt TV
Globale
Masa Krytyczna
Wrocławska Inicjatywa Rowerowa
Stowarzyszenie Akcja Lokatorska
Feministyczna Akcja Krytyczna
TZMPolska - Ruch Zeitgeist
Greenpeace
Stowarzyszenie "Kejos"
Kurierzy Rowerowi
Odzyskać Edukację
Krytyka Polityczna
Dziad Giełda
Związek Syndykalistów Polskich
Interdyscyplinarna Grupa Gender Studies
Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami
Sitodruk
Recykling Idei
Radio Sitka
CRK
Amnesty International
16 Dni
Artykuły
Akcje/Demonstracje
Miasto
Recenzje imprez
Wywiady / Zespoły
Newsy
Koncerty
Imprezy klubowe
Kino
Sztuka
Akcje/Demonstracje
Miasto
Wydawnictwa muzyczne
Newsletter

 
 Format HTML?
 Format TXT?
Artykuly > Recenzje imprez > Pierwszy Dzień Wiosny w WFF
Zaczęło się niemrawo. Najpierw Bethel próbował wiać wiosną dość mocno, ale nie za bardzo to chłopakom wychodziło. Ogólny oddźwięk może byłby i pozytywny, gdyby nie wokal, który odbiór utrudniał... za bardzo.

Przed 18.00 na scenie pojawiło się Lov, które zagrało nijak. Nieciekawie, nudno, przewidywalnie. Do tego poczułem się jak na Sopot Top Trendy - w negatywnym oczywiście tego słowa znaczeniu -, które Lov z resztą kiedyś wygrało. Choć nie za bardzo wiem z jakiego powodu.

Natural Dread Killaz poniosło publiczność i chyba o to w koncertach chodzi. By ruszyć, by ludzie krzyczeli, skakali i dobrze się bawili. I chyba nic poza tym. NDK koncertowo na nic nowego się już chyba nigdy nie zdobędzie, bo jak można grać na koncertach od 5 lat wciąż jedne i te same utwory? Nie wiem, ale publiczności to nie przeszkadzało, nie przeszkadza i pewnie przeszkadzać nie będzie. Również to, że NDK chyba większą wagę zwraca aktualnie na to co modnego powiedzieć między utworami i jak wyjść na scenę ubranym, niż to jak zagrać dobry koncert. Smutne, bo NDK przez te 5 lat się mocno zepsuło.

Największe zaskoczenie wieczoru? Afromental! Zdecydowanie i mocno wbiegli, zaczęli krzyczeć, skakać i to co działo się na scenie od początku do końca można ująć jednym słowem - ogień! Takiej energii scenicznej dawno już nie widziałem i szczerze mówiąc, ciężko było mi uwierzyć, że na scenie widzę tak dobry polski zespół! Niesamowita energia.

Na koniec zagrał Happysad, na który przyszła większość publiczności. Happysad ma coś w sobie. Niby grają lekkie i nietrudne, skoczne piosenki, a z drugiej strony jest w nich coś głębszego, co odkrywa się i odkrywa. Jak nazwa - radosna muzyka, o czasem smutnym zabarwieniu. Po wejściu na scenę Kuby, wszystkie nastolatki zaczęły piszczeć, "Made in China"... i dalej było już tylko szaleństwo. Chyba niewiele osób było w stanie wystać w miejscu przy muzyce Happysad, która dźwięk po dźwięku sama niesie nogi za sobą. A zespół jak skromny był, tak dalej zdaje się taki pozostawać. Brawo.

Zagrali tego wieczoru:
- Bethel
- Lov
- Natural Dread Killaz
- Afromental
- Happysad

Przemek Maciakiewicz

© 2012 Wrocławska Sekcja Alternatywna. - wrocław, koncert, imprezy, zespoły. Wrocławski portal sceny alternatywnej - punk, ska, rock, reggae, metal.

powered by jPORTAL 2