Zaczęło się niemrawo. Najpierw Bethel próbował wiać wiosną dość mocno, ale nie za bardzo to chłopakom wychodziło. Ogólny oddźwięk może byłby i pozytywny, gdyby nie wokal, który odbiór utrudniał... za bardzo.
Przed 18.00 na scenie pojawiło się Lov, które zagrało nijak. Nieciekawie, nudno, przewidywalnie. Do tego poczułem się jak na Sopot Top Trendy - w negatywnym oczywiście tego słowa znaczeniu -, które Lov z resztą kiedyś wygrało. Choć nie za bardzo wiem z jakiego powodu.
Natural Dread Killaz poniosło publiczność i chyba o to w koncertach chodzi. By ruszyć, by ludzie krzyczeli, skakali i dobrze się bawili. I chyba nic poza tym. NDK koncertowo na nic nowego się już chyba nigdy nie zdobędzie, bo jak można grać na koncertach od 5 lat wciąż jedne i te same utwory? Nie wiem, ale publiczności to nie przeszkadzało, nie przeszkadza i pewnie przeszkadzać nie będzie. Również to, że NDK chyba większą wagę zwraca aktualnie na to co modnego powiedzieć między utworami i jak wyjść na scenę ubranym, niż to jak zagrać dobry koncert. Smutne, bo NDK przez te 5 lat się mocno zepsuło.
Największe zaskoczenie wieczoru? Afromental! Zdecydowanie i mocno wbiegli, zaczęli krzyczeć, skakać i to co działo się na scenie od początku do końca można ująć jednym słowem - ogień! Takiej energii scenicznej dawno już nie widziałem i szczerze mówiąc, ciężko było mi uwierzyć, że na scenie widzę tak dobry polski zespół! Niesamowita energia.
Na koniec zagrał Happysad, na który przyszła większość publiczności. Happysad ma coś w sobie. Niby grają lekkie i nietrudne, skoczne piosenki, a z drugiej strony jest w nich coś głębszego, co odkrywa się i odkrywa. Jak nazwa - radosna muzyka, o czasem smutnym zabarwieniu. Po wejściu na scenę Kuby, wszystkie nastolatki zaczęły piszczeć, "Made in China"... i dalej było już tylko szaleństwo. Chyba niewiele osób było w stanie wystać w miejscu przy muzyce Happysad, która dźwięk po dźwięku sama niesie nogi za sobą. A zespół jak skromny był, tak dalej zdaje się taki pozostawać. Brawo.
Zagrali tego wieczoru:
- Bethel
- Lov
- Natural Dread Killaz
- Afromental
- Happysad
Przemek Maciakiewicz
|