| Artykuly > Recenzje imprez > One Stage Tekno Stage – CUT and RUN Rec., Autonoma djs |
 |
Alternatywa na wierzch wypływa
W wiosennych nastrojach, pełni energii, z szumiącą w uszach żądzą wyrwania się z zimowego letargu uderzyliśmy w pękające od basów progi ex Campingu. Po drodze zgarnęliśmy Radka, żeby nie zbłądził w ciemnościach i cało trafił do celu.

fot. Michał Michałczak
Na miejscu impreza dopiero się rozkręcała i każdy poszedł w swoją stronę. Fani sportu grali w piłkarzyki na undergroundowym stole, smakosze jak zwykle mogli liczyć na świeżą domową pizzę, piwosze zaatakowali bar, a intelektualiści pogrążyli się w rozmowach poupychani gdzieś w fotelach i na kanapach. Można było poczuć się jak na wielkiej domówce. Pełna swoboda.
Na „dobry wieczór” hardtekowym ostrzałem zaatakował Tommy z sound systemu Autonoma. Publiczność powoli się rozkręcała ale czuć już było tę wibrację, która zapowiadała niezapomniany wieczór. Po secie Tommy'ego ster przejęła D'monik. Chciałabym uniknąć feminizowania i generalizacji... ale tylko kobieta potrafi tak rozkręcić imprezę! Sprawne dłonie, dobry gust i ogromna siła osobowości przełożyły się na break-jungle'owy set, który porwał wszystkich. Dobrze rozgrzana imprezownia z entuzjazmem powitała gościa z UK, dość powszechnie już rozpoznawanego producenta breakbeatowych bootlegów, Nicka Annada z Cut And Run Records. Jego charyzmat i niepowtarzalny zmysł zaowocowały smakowitym setem, z którego spijaliśmy śmietankę z nieukrywaną radością. Pojawiły się takie kąski, jak rmx „Simon says” (Pharoache Monch), „No good” i „Otta space” (Prodigy) oraz... i tu niespodzianka... „Bonkers” (Dizzie Rascal feat. A. Van Helden)! W międzyczasie obroty tak podskoczyły, że nasz ładunek energetyczny rozwalił ładunek prądu zmiennego w gniazdkach. Na szczęście organizatorzy sprawnie usunęli usterkę. Na zakończenie zagrali jeszcze Sebo i Kajtek z Autonomy. I biję się w piersi, bo tego już nie widziałam, z powodów mniej lub bardziej ode mnie nie zależnych. :)
Foto: One Stage Tekno Stage: CUT AND RUN & AUTONOMA DJs
Wyszliśmy z ex Campingu uchachani, pełni pozytywnej energii (przynajmniej niektórzy) z wnioskiem, że sobotnia impreza z cyklu One Stage Tekno Stage zawstydziłaby ministerstwo ds. electro z samym pułkownikiem Bonkersem na czele. Organizatorzy i dj'e imprezowali razem z publicznością, rozmaici ludzie tańczyli ramię w ramię i jak w komunie dzielili się z każdym wszystkim, co mieli pod ręką. Jakby stereotypy zostały za drzwiami. Elektroalternatywa, którą serwuje nam Autonoma to kwintesencja niczym nie skrępowanej wyśmienitej zabawy w iście domowej atmosferze. Kwintesencja idei free tekno. Bez powielania nudnych i szufladkujących schematów panujących w większości wrocławskich klubów. Polecam każdemu, niezależnie od subkultury, wyznania, czy narodowości.
Dag von D. |
 |
| |
|
|
|
|