O FAMIE - TAK BYłO ROK TEMU...
Po zakończeniu Przeglądu Regionalnego w ubiegłym roku, o Famie mówił
cały Wrocław. Gdziekolwiek człowiek się nie ruszył, słyszał pozytywy na
temat przeglądu, nawet na dalekiej Klecinie dało się słyszeć głosy
zadowolenia. Co takiego wydarzyło się w czterech miejscach Wrocławia?
Nie trzeba być radcą kryminalnym Mockiem, aby odpowiedzieć na to z
pozoru tylko skomplikowane pytanie. Wszystko zaczęło się w czwartkowy
wieczór (11 maja) w klubie Droga do Mekki, do którego artystów-
wykonawcy muzyki reggae i publiczność prowadziły kręte schody w
dół…obyło się bez czerwonego dywanu, za to mieliśmy dużą dawkę
pozytywnego brzmienia. Publiczność była wniebowzięta, a w powietrzu
unosił się duch Boba Marleya. Koncert zaczął się w czwartek, skończył w
piątek i tak oto płynnie przeszliśmy do drugiego dnia famowych zmagań.
Tym razem weszliśmy w gościnne progi klubu muzycznego Rura. Skoro Rura,
to wiadomo, że jazz, którego kolebką jest Nowy Orlean.
Co prawda zza wielkiej wody nie było nikogo, ale nawet bez tego zabawa
była w dechę. Na scenie pojawiło się mnóstwo solistów i jeden zespół
jazzowy. Klimat był wręcz magiczny, tak przynajmniej relacjonowali
przejęci wydarzeniem świadkowie. Trzeci, ale jeszcze nie ostatni dzień
FAMY, to popis tancerzy i kabareciarzy, którzy opanowali Pałacyk.
Kabarety miały wielką moc sprawcza, rozśmieszały największych nawet
ponuraków, a co ciekawe w jednym z nich wystąpił nawet gościnnie sam
Lech Wałęsa, który tym samym dał wyraźny sygnał, że w Famie brać udział
warto. W kategorii tańca mieliśmy przeogromniastą konkurencję, ale
dzięki temu publiczność w żaden sposób nie mogła się nudzić, a nogi
same rwały się do tańca. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była nawet
dogrywka, w której w szranki stanęli prawie(!) rodowici Irlandczycy ze
swoim narodowym tańcem, a także przedstawiciele tańca nowoczesnego.
Zderzenie tych dwóch stylów zaowocowało owacją na stojąco (tzw.
standing ovation) licznej publiczności.
Wszystko co dobre szybko się kończy i tak też było z Przeglądem
Regionalnym FAMY. W ostatnim dniu, podobnie jak w dniach poprzednich
zabawa była nie chuda i nie tłusta, ale grubiutka Klub Strefa Zero
przygarnął muzyków rockowych, którzy stoczyli zacięty bój o zwycięstwo.
Poziom był naprawdę wyrównany i przyznać trzeba, że jury miało ciężki
orzech do zgryzienia, jednak koniec końców decyzja została podjęta, bo
w końcu wygrać ktoś musiał. Tak oto w telegraficznym skrócie wyglądały
zmagania w tamtym roku, a jak będzie w tym? Stawiam dolary do orzechów,
że będzie jeszcze lepiej, skoro rok ubiegły był najlepszy dla Polski od
17 lat (cyt. za Jego Eminencją Prezydentem względnie Premierem), to ten
musi być jeszcze lepszy, a wraz z nim nasz Przegląd Regionalny we
Wrocławiu. Amen.
|