O ile popieram wegetarianizm i jesli ktoś nie chce jeść mięsa, to akcja ta była we Wrocławiu chyba pomyłką. Szedłem do Rynku zrobić fotoreportaż z rozpoczęcia akademickiego roku szklonego. Po drodze, idąc przejściem podziemnym na ul. Świdnickiej minąłem coś, co normalnie nie było zauważalne, a jedynie dzięki wcześniejszym informacjom w internecie skojarzyłem to z ów Dniem Wegetarianizmu. Wśród całego zgiełku jaki panuje w ciągu dnia w przejściu, po dłuższym poszukiwaniu osób które mogą być związane z w/w wydarzeniem dało się wypatrzeć
zawieszony na ścianie małej wielkości plakat, może baner. Fakt - ślepota nie boli, ale żeby dojść o co w nim chodzi zmuszony byłem podejść dość blisko, bo było na nim zbyt dużo do przeczytania.
Cała akcja była raczej bardzo chaotyczna, a sam pomysł robienia jej w takim miejscu wydaje się być pomyłką. Niektórzy pewnie zapytają dlaczego, albo się obrażą nawet. Otóż robienie akcji z taką małą ilością osób w takim miejscu jest pomyłką. Rozdający ulotki o wegetarianiźmie wręcz schowani byli w gąszczu innych ulotkarzy rozdających przeróżne karteczki z informacjami jakim to można być pięknym jak sie odwiedzi salon urody, czy jak to w parę miesięcy perfekt nauczyć się można niemieckiego. Drodzy organizatorzy! Nie tędy droga. Wyjdźcie do ludzi. Nie chowajcie się w podziemiach. Kilka osób + transparent i rozdawanie ulotek w Rynku może przynieść stanowczo lepsze efekty, a napewno sprawi, że akcja zostanie zauważona. W przejściu żal było marnować klatkę filmu na to co tam było.
r. |