Start Patronat Kapele Galeria Linki Kontakt    
szukaj:

food not boombs we Wrocławiu
Menu główne
Strona Główna
Redakcja
Współpraca
Działaj z nami
Patronat
Bannery
Linki
WSA
Galeria
Artykuły
Kluby muzyczne
Konkursy
Oddolne inicjatywy
Wspieramy płyty
Imprezy
Kapele
Inicjatywy
Food Not Boombs
Masa Krytyczna
Czad Giełda
Sitodruk
Recykling Idei
Altergodzina
Radio Sitka
Wrofilm
Viva Palestyna
Komitet Wolny Kaukaz
CRK
Amnesty International
16 Dni
KPiORP
ATTAC
Newsy
Koncerty
Imprezy klubowe
Sztuka
Akcje/Demonstracje
Miasto
Wydawnictwa muzyczne
Inne
Powiadom znajomych
Nasz newsletter
Dodaj do ulubionych
Kontakt
Ankieta
Wrocławski squatting - idea i twórczość
popieram i chodzę
popieram, ale nie chodzę
nie popieram
jest mi to obojętne

[wyniki | ankiety]
Subskrypcja

 
Zapisz Wypisz
Artykuly > Wywiady / Zespoły > Martinem Jondo (Korea/Niemcy/Francja)
Wywiad z Martinem Jondo
na One Love Sound Fest 2006
18.11.2006 Hala ludowa - Wrocław

Prasa: Jesteś półkrwi Koreańczykiem. Czy ta kultura wywiera wpływ na Twoją twórczość?

Martin Jondo : Tak, oczywiście. Jestem pół -Azjatą. Przenoszę moją azjatycką kulturę, uczucia , sposób myślenia na moja muzyką. Zwykle muzyka reggae jest bardzo wesoła, pozytywna a moje kawałki są bardziej smutne , nostalgiczne.

P. : Skąd bierzesz inspirację? Tylko ze sceny reggae czy także z innych źródeł?

M. J. : Inspiracją są dla mnie Rastameni, ale też Indianie, Aborygeni, a także mnóstwo innych kultur.

P. : Zwykle opowiadasz o swoim tournee z Gentlemanem, ale ja chciałam zapytać co było wcześniej, Jaki był Twój pierwszy kontakt z muzyką?

M. J. ; Pierwszy kontakt...hmm, wydaje mi się, że było to w szkole podstawowej, wtedy słuchałem heavy metalu, wtedy wszyscy słuchali heavy metalu, ale kiedy miałem 15 lat po raz pierwszy usłyszałem reggae – pozytywne, pokojowe wibracje muzyki reggea i ona mnie urzekła. Pierwsza piosenka jaką usłyszałem zaczynała się od słów „I don’t take no cocaine, I don’t smoke cigarettes....” - zrozumiałem to i zgadzałem się z tym w stu procentach. W jednej sekundzie pomyślałem sobie - tak , teraz rozumiem, to było to czego szukałem - i tak zostałem artystą reggae.

P. : Czy jesteś pierwszy raz w Polsce?

M.J. : Byłem tu już raz wcześniej , jako dziecko. To była wycieczka z rodzicami.

P. : Co sądzisz o ludziach, którzy się tu zebrali, o polskiej publiczności?

M.J. : Bardzo fajni i cierpliwi :) . Czasami w Niemczech nie jest łatwo grać reggae. tak na przykład, gdy grasz roots reggae przychodzą ludzie, którzy rozmawiają i robią tysiące innych rzeczy zamiast słuchać., i tak naprawdę niewielu ludzi naprawdę czuje tę muzykę.
Problemem jest też to, że ludzie w Niemczech spłycają tę muzykę i nie słuchają słów piosenek, oni po prostu kochają rozrywkę. Jeśli wyjdziesz z gitarą i zaczniesz śpiewać, ludzie od razu zaczną rozmawiać, brak im szacunku do muzyki, a tutaj ludzie naprawdę słuchają tej muzyki , czują ją.

P.: Co chcesz przekazać ludziom przez swoja muzykę, jakie wartości?

M.J. : To co sam zaczerpnąłem z muzyki reggae chcę przekazywać dalej , chce im powiedzieć : żeby żyli w harmonii, byli cierpliwi i wierzyli własnym sercom a nie politykom.

P. : Co chciałbyś poradzić młodym ludziom, który chcieliby zacząć śpiewać?

M.J. : Porostu by słuchali swojego serca , mieli szacunek do samych siebie i stawiali na siebie, a nie kopiowali innych.

P. : Jak sam określiłbyś gatunek muzyki , którą grasz? Czy to jest bardziej roots reggae, lovers reggae czy jeszcze coś innego?

M.J. : Niektóre kawałki są roots , niektóre lovers , niektóre są autorskimi piosenkami, a jeszcze inne utrzymane w rytmach hip hopowych. .Ciężko określić ją jedną nazwą , generalnie jest czymś pomiędzy roots reggae a modern reggae.

P. : Skąd wziął się tytuł jednej z twoich piosenek „Raibow Warrior” – Tęczowy Wojownik?

M.J. : Miałem 18 lat gdy napisałem tę piosenkę. Artysta reggae to właśnie Tęczowy Wojownik, to był pomysł, który wypłynął z mojego serca – ja jestem Tęczowym Wojownikiem :)

P. : Jak powstają twoje piosenki? Skąd bierzesz tematy? Czy to jest tak, że wybierasz sobie tematy do swoich piosenek?

M.J. : Tematy wypływają z mojego życia, ze spotkań z ludźmi. Zwykle jest tak, ze gram coś na gitarze, a słowa przychodzą same :)

P. : Zawsze sam piszesz słowa do swoich utworów?

M.J. : Tak, zawsze robię to sam.

P. : Czy czasem zdarza Ci się czerpać z dorobku innych wykonawców reggae??

M.J. : Tak, czasami śpiewam na przykład Boba Marleya „ Get up, stand up”.
Ale moim zdanie najważniejsze, co posiada artysta reggae to jego głos i własne, osobiste słowa. To wszystko co mam – i to jest moją dumą.

P. : Dlaczego śpiewasz po angielsku, skoro to niemiecki jest twoim językiem ojczystym?

M.J. : Zawsze słuchałem angielskiej muzyki. Kiedy słuchałem reggae to było to zawsze po angielsku . W Niemczech niewiele zespołów śpiewa po niemiecku i nie lubię ich. A 10 lat temu, było przecież jeszcze mniej ludzi śpiewających po niemiecku.

P. : Jakie niemieckie zespoły mógłbyś nam polecić?

M.J. : Seeed odnosi duże sukcesy , ale to nie mój typ muzyki. Generalnie nie słucham niemieckiej muzyki, bo nie trafia do moich uczuć a zespoły z zagranicy potrafią wyrażać moje uczucia i sposób życia.

P : Co sadzisz o nowych prądach w reggae, które reprezentuje np. Damian Marley?

M.J. : Są super. Są bardzo ważne, bo dają siłę tej kulturze, ubarwiają ją. Przecież nie tylko Bob Marley grał reggae, wielu innych ludzi tworzy muzykę reggae. Oni są jej przyszłością.

Wywiad przeprowadziła
Justyna Idzi


Wrocław
» THE BLACK DAHLIA MU... (21.01) » The Dubliners         (01.03)
» U.K. SUBS/ the Vibr... (18.01) » Australian Pink Flo... (31.01)
» The Black Dahlia Mu... (28.01)
© 2009 Wrocławska Sekcja Alternatywna. - wrocław, koncert, imprezy, zespoły. Wrocławski portal sceny alternatywnej - punk, ska, rock, reggae, metal.

powered by jPORTAL 2