Start Patronat Kapele Galeria Linki Kontakt    
szukaj:

food not boombs we Wrocławiu
Menu główne
Strona Główna
Redakcja
Współpraca
Działaj z nami
Idea działania
Patronat
Bannery
Linki
Kontakt
WSA
Galeria
Artykuły
Polecamy miejsca
Konkursy
Kapele
Inicjatywy
Altergodzina
Food Not Bombs
Kuchnia społeczna
Sprawiedliwy Handel
Bazar Ekologiczny - Krótka Droga
Klub Dyskusyjny (video)
Przekręt TV
Kino CRK
Przekręt TV
Globale
Masa Krytyczna
Wrocławska Inicjatywa Rowerowa
Stowarzyszenie Akcja Lokatorska
Feministyczna Akcja Krytyczna
TZMPolska - Ruch Zeitgeist
Greenpeace
Stowarzyszenie "Kejos"
Kurierzy Rowerowi
Odzyskać Edukację
Krytyka Polityczna
Dziad Giełda
Związek Syndykalistów Polskich
Interdyscyplinarna Grupa Gender Studies
Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami
Sitodruk
Recykling Idei
Radio Sitka
CRK
Amnesty International
16 Dni
Artykuły
Akcje/Demonstracje
Miasto
Recenzje imprez
Wywiady / Zespoły
Newsy
Koncerty
Imprezy klubowe
Kino
Sztuka
Akcje/Demonstracje
Miasto
Wydawnictwa muzyczne
Newsletter

 
 Format HTML?
 Format TXT?
Artykuly > Recenzje imprez > Living Colour w Alibi
Niewielka sala, pełno ludzi i ciemność z pośród której rozbłyskują światła ze sceny. Mało widać, lecz muzykę słychać doskonale. Już po pierwszych nutach wiadomo, że to „Living colour” w pełnej okazałości. Ten zespół afro amerykańskich muzyków, gra charakterystyczną dla siebie mieszankę rocka, free jazu i funky przeplatanych havy metalowymi wstawkami i z domieszką hip-hopu.


fot. Patryk Ciechanowski

18 sierpień 2010 roku, klub Alibi we Wrocławiu, ta data i miejsce zostaną przez wielu (wraz ze mną) zapamiętane na długo. Początek koncertu tej legendarnej grupy może nie wypadł szałowo, ale z każdym następnym utworem było tylko lepiej. Coraz bardziej skoczne i energiczne kawałki porywały publikę do granic szaleństwa. Szczególne wrażenie wywarł na mnie utwór „Elvis Is Dead” podczas którego widownia śpiewała wraz z wokalistą (Corey Glover), Momotami nawet głośniej od niego. Kiedy czas koncertu dobiegł końca, muzycy oczywiście nie mogli zejść ze sceny, nie grając nic na bis, więc zaserwowali jeszcze dwa utwory: Przebój z płyty "Vivid" - "Cult Of Personality" oraz cover The Clash - "Sholuld I Stay Or Should I Go". To co warte jest jeszcze wspomnienia to fakt, że basista zamiast stać z resztą zespołu na scenie, wolał szaleć z gitara w tłumie.

Foto: Living Colour w Alibi

Podsumowując „Living colour” występem we Wrocławiu pokazali naprawdę światową klasę, nie pozostaje nic jak tylko mieć nadzieję, że będziemy mogli być częściej światkami widowisk na takim poziomie.

Rafał Kreczmer

© 2012 Wrocławska Sekcja Alternatywna. - wrocław, koncert, imprezy, zespoły. Wrocławski portal sceny alternatywnej - punk, ska, rock, reggae, metal.

powered by jPORTAL 2