23. listopada w Firleju wystąpiły dwa zesepoły. Keira is you i Setting the Woods on Fire. Obydwa z Polski, obydwa śpiewające w języku angielskim.

fot. Przemek Maciakiewicz
Jako pierwsi wystąpili Keira is you. Chłopaki promują swoje drugie wydawnictwo, Ep-kę zatytułowaną "One of those things that you do once in a lifetime and hopefully learn a lesson from". Weszli na scenę, zagrali, podziękowali i zeszli. Bez zbędnych słów. Może uznali, że kontak z 20. osobową publicznością jest zbyteczny. Ich muzyka utrzymana jest w tonie ambient rocka, post rocka z elementami New Weve. Na scenie podczas koncertu nie zabrakło energii ze strony basisty - Łukasza Michno. Urozmaicenie muzyki poprzez wprowadzenie skrzypiec, akordeonu i trójkąta dało dobry efekt. Całóść tworzyło nostalgiczny, delikatnie mroczny klimat.
Foto: Keira is you + Setting the woods on fire – Firlej
Bez zbędnej przerwy pomiędzy koncertami na scenie pojawił się drugi zespół Setting the Woods on Fire. Grupa z Warszawy również promuje swoją drugą płytę "Ruins". Zespół od samego początku utrzymywał fantastyczny kontakt z publicznością i od pierwszych akordów poderwał ludzi na parkiecie oraz z krzesełek ustawionych z tyłu sali mocnym, post hardcorowym uderzeniem. Energią emanowali wszycy członkowie zespołu, utrzymując cały koncert na równym, klimatycznym poziomie.Niezabrakło dobrego wokalu, świetnych gitar i naturalnego nieskrywanego powera. Koncert choć ktrótszy od poprzedniego, został przez publiczność zdecydowanie lepiej odebrany.
Katarzyna Maciakiewicz |