Zegar na wieży ratusza właśnie zakończył wybijać południe, gdy znalazłam się w samym centrum wrocławskiego rynku. W niedalekiej odległości widzę grupkę młodych ludzi pospiesznie mocujących ostatnie elementy misternie przygotowanej konstrukcji. „Zerwij łańcuchy” – głosi przymocowany do niej transparent. Podchodzę bliżej by ujrzeć trzy psie budy wraz z położonymi obok nich łańcuchami. Wydawać by się mogło, że jasnym jest, jakiego elementu brakuje w tej układance, lecz nie dzisiaj.

fot. Anna Luchowska
Powoli przed ustawionymi budami zasiadają te same dziewczyny, które przed chwilą wywieszały transparent. Każda z nich bierze do rąk łańcuch, by owinąć go sobie wokół szyi i w ten sposób przywiązać do psiego domu. „- Chcemy tą terapią szokową zwrócić uwagę ludzi na los cierpiących, wiązanych na łańcuchach zwierząt. Chcemy pokazać, ze pies jest żywym zwierzęciem, które czuje i cierpi, gdy jest w taki sposób traktowane. Celem tego happeningu jest wpłynięcie na świadomość społeczeństwa polskiego” – mówi Anna Luchowska, organizatorka happeningu, która podkreśla jednocześnie, że najtrudniejsza sytuacja zwierząt jest na wsi.
Foto: Happening - Zerwijmy łańcuchy
Wrocławscy przechodnie zatrzymują się, robią zdjęcia, zadają pytania. Kilkoro z nich postanawia na chwilę zamienić się z miejscem z organizatorkami, siada na ziemi i zakłada sobie łańcuch na szyję. Jedna z nich zapytana, jak się czuje w takiej sytuacji, odpowiada: „- Ja siedzę z tym łańcuchem tylko minut i jest dużo lżejszy i lepszy od tych, z którymi spędzają całe swoje życie zwierzęta. Często spotykam się z opinią, że pies jest agresywny i dlatego jest na łańcuchu. Tak naprawdę jednak jest on agresywny dlatego, że jest na tym łańcuchu właśnie”.
Przyjaciele Towarzystwa Opieki na d Zwierzętami wręczają uczestnikom i przechodniom informacyjne ulotki. Mały chłopiec nieśmiało wyciąga rękę po jedną z nich… Utwierdza go w tym jego mama: „- Weź, pokarzemy to wujkowi na wsi...”
Alina Radziuk |