Start Patronat Kapele Galeria Linki Kontakt    
szukaj:

ASY4 BEFORE PARTY: ASTRONAUTALIS + BLEUBIRD + SLAM [Puzzle]
Menu główne
Strona Główna
Redakcja
Współpraca
Działaj z nami
Idea działania
Patronat
Bannery
Linki
Kontakt
WSA
Galeria
Artykuły
Polecamy miejsca
Konkursy
Kapele
Inicjatywy
Altergodzina
Food Not Bombs
Kuchnia społeczna
Sprawiedliwy Handel
Bazar Ekologiczny - Krótka Droga
Klub Dyskusyjny (video)
Przekręt TV
Kino CRK
Przekręt TV
Globale
Masa Krytyczna
Wrocławska Inicjatywa Rowerowa
Stowarzyszenie Akcja Lokatorska
Feministyczna Akcja Krytyczna
TZMPolska - Ruch Zeitgeist
Greenpeace
Stowarzyszenie "Kejos"
Kurierzy Rowerowi
Odzyskać Edukację
Krytyka Polityczna
Dziad Giełda
Związek Syndykalistów Polskich
Interdyscyplinarna Grupa Gender Studies
Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami
Sitodruk
Recykling Idei
Radio Sitka
CRK
Amnesty International
16 Dni
Artykuły
Akcje/Demonstracje
Miasto
Recenzje imprez
Wywiady / Zespoły
Newsy
Koncerty
Imprezy klubowe
Kino
Sztuka
Akcje/Demonstracje
Miasto
Wydawnictwa muzyczne
Newsletter

 
 Format HTML?
 Format TXT?
Artykuly > Wywiady / Zespoły > Grimlord – Dolce Vita Sath-an as
Nowe wydawnictwo Wrocławian skierowane jest przede wszystkim do osób, ceniących sobie brzmienie, zakorzenione głęboko w klasycznym metalu. Wpływy Iron Maiden, Megadeth czy choćby Saxon są tu aż nadto widoczne. Od siebie Grimlord dodał do tej mieszanki smaczki w postaci przestrzennych syntezatorów, pojawiających się od czasu do czasu trashowych zagrywek czy rozbudowanych solówek. Stary, poczciwy heavy-metal, jak zawsze w wydaniu Dolnoślązaków ma się bardzo dobrze. Ale czy to wystarczy?



Że muzycy Grimlord grać potrafią, nie mam najmniejszych wątpliwości. Podobać się może tempo i dynamika poszczególnych numerów oraz ich pewna doza melodyjności. Szkoda tylko, że w swoim fachu, zespół ogranicza się jedynie, do bezmyślnego nieraz naśladownictwa swoich mistrzów. To właśnie brak oryginalności jest największą bolączką „Dolce Vity…”. Schematyczność poszczególnych kawałków po prostu bije po uszach. Już po pierwszym przesłuchaniu tego krążka, nie mamy ochoty ponownie wkładać go do odtwarzacza. Pomimo, że kompozycje w porównaniu do wcześniejszego materiału grupy, wydają się bardziej dojrzałe, wielowarstwowe i na pewno lepiej zaaranżowane, nadal nie potrafią przykuć do siebie uwagi słuchacza. Sytuacji nie poprawia też niestety wokalista, o wdzięcznym pseudonimie, Barth La Picard, który najzwyczajniej w świecie nie potrafi śpiewać, i do tego niemiłosiernie kaleczy język angielski. Dobrze, że większość numerów jest instrumentalna…

Naprawdę, wierzę że Ci goście mają talent. Szkoda tylko, że marnują go na powielaniu oczywistych do bólu „oczywistości”. Mam nadzieję, że wyciągną odpowiednie wnioski i w końcu nagrają „swój” album. Myślę, że spokojnie ich na to stać. Wystarczy odrobina wyobraźni i dystansu do tego, co się robi. Trzymam kciuki.

Kamil Downarowicz

© 2012 Wrocławska Sekcja Alternatywna. - wrocław, koncert, imprezy, zespoły. Wrocławski portal sceny alternatywnej - punk, ska, rock, reggae, metal.

powered by jPORTAL 2