Przez kilka godzin w przejściu podziemnym na ul. Świdnickiej wrocławscy właściciele fretek wraz ze swoimi podopiecznymi namawiali do bojkotowania przemysłu futrzarskiego.
- Wczoraj, 25 listopada był światowy Dzień bez Futra, ale w sobotę łatwiej było nam zorganizować akcję. Chcemy głośno powiedzieć "nie" przeciw zabijaniu lisów, królików, jenotów, nutrii, norek czy gronostajów - mówi Magda Kijaszek, koordynatorka akcji we Wrocławiu (w tym samym czasie podobna odbyła się w Warszawie).
Przez kilka godzin protestujący rozdawali ulotki i zachęcali do podpisywania petycji do rządu w sprawie "zakazu chowu i hodowli zwierząt z przeznaczeniem na futro i wyroby futrzarskie".
Danuta Kamecka w sztucznym pręgowanym futrze: - Niektóre kraje, jak Dania, zakazały chowu zwierząt na futra, więc producenci przenoszą się do Polski. Szczególnie dużo farm futrzarskich jest w Wielkopolsce. Co gorsza, moda na naturalne futra powraca.
Podczas całej akcji, mimo ulicznego zgiełku, dziesiątka fretek była spokojna . Siedziały za pazuchą, w hamakach, w kocykach polarowych albo spacerowały na smyczy. - To zwierzęta nocne, ożywią się dopiero za kilka godzin - mówią właściciele ze Stowarzyszenia Przyjaciół Fretek. We Wrocławiu spotykają się regularnie na wspólnych spacerach, m.in. w parku Grabiszyńskim.
źródło:
http://wroclaw.gazeta.pl |