Start Patronat Kapele Galeria Linki Kontakt    
szukaj:

Altergodzina [download]
Menu główne
Strona Główna
Redakcja
Współpraca
Działaj z nami
Idea działania
Patronat
Bannery
Linki
Kontakt
WSA
Galeria
Artykuły
Polecamy miejsca
Konkursy
Kapele
Inicjatywy
Altergodzina
Food Not Bombs
Kuchnia społeczna
Sprawiedliwy Handel
Bazar Ekologiczny - Krótka Droga
Klub Dyskusyjny (video)
Przekręt TV
Kino CRK
Przekręt TV
Globale
Masa Krytyczna
Wrocławska Inicjatywa Rowerowa
Stowarzyszenie Akcja Lokatorska
Feministyczna Akcja Krytyczna
TZMPolska - Ruch Zeitgeist
Greenpeace
Stowarzyszenie "Kejos"
Kurierzy Rowerowi
Odzyskać Edukację
Krytyka Polityczna
Dziad Giełda
Związek Syndykalistów Polskich
Interdyscyplinarna Grupa Gender Studies
Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami
Sitodruk
Recykling Idei
Radio Sitka
CRK
Amnesty International
16 Dni
Artykuły
Akcje/Demonstracje
Miasto
Recenzje imprez
Wywiady / Zespoły
Newsy
Koncerty
Imprezy klubowe
Kino
Sztuka
Akcje/Demonstracje
Miasto
Wydawnictwa muzyczne
Newsletter

 
 Format HTML?
 Format TXT?
Artykuly > Recenzje imprez > Dyse i Gerda Blank w Firleju
Nad wyraz popularnym, ostatnimi czasy, zestawem instrumentalnym jest duo gitarowo-perkusyjne. Po niedawnych koncertach Pneu, Sabot, Woody Alien (tu gitara basowa) czy, w szerszym okręgu obszarowym, Lightning Bolt, przyszedł czas na Dyse. Tych dwóch Niemców pojawiło się w Firleju w towarzystwie Nowozelandczyków z Gerda Blank.


fot. Paweł Giergisiewicz

Przy koncertach, które nie obfitują w dużą ilość muzyków i nie zapowiadają ogromnej publiczności, Firlej rozstawia sprzęt na parkiecie, między ludźmi, nie na scenie. Rozwiązanie uważam bardzo słuszne, ponieważ nie tworzy się tak znaczy dystans pomiędzy publicznością i muzykami.

Foto: Dyse & Gerda Blank w Firleju

Na początku zaszła zmiana, Dyse zagrali jako pierwsi, ponieważ suport nie dojechał na czas do Wrocławia. Niemcy zaprezentowali set kilkunastoutworowy, będący melanżem stylistycznym. Nie wolno im zarzucić nudziarstwa. Z jednej strony sprzężeniowy hałas, z drugiej proste punkowe utwory. Nie zabrakło też agresywnych i ciężkich, około sladżowych momentów. Próby kilkukrotnego nawiązania dialogu z publicznością nie przyniosły wielkich efektów, ale urozmaicały występ. Do tego urocze historyjki o stanie polskich chodników sprawiały, że cały występ był świetnie odebranym koncertem i nic do zarzucenia tym panom nie mam. Niestety niezbyt wielka frekwencja mogła być nieco pesząca. Z pewnością dla Gerdy Blank, na której pozostało nie więcej niż 10 osób, z tendencją do wychodzenia w trakcie grania.


fot. Paweł Giergisiewicz

Tutaj set trwał około godziny. Stylistyczne odejście od mocnego grania nie przeniosło się na zainteresowanie publiczności. Dwaj faceci, na codzień mieszkających w czeskim Brnie, grali skrzyżowanie amerykańskiego latin-rocka z bluesem. Cały czas przewijały się gitary, które od razu kojarzyły się z Los Lobos, podobnie w sferze wokalnej. Inspiracja, jak dla mnie, doskonała, ale jako towarzysze Dyse się nie sprawdzili. Sfrustrowany wokalista na koniec występu opuścił swoje miejsce przy wzmacniaczu i zaczął noisową jazdę, jakiej nie mieli nawet wcześniej grający Niemcy. Niezidentyfikowane dźwięki wokalne, uruwanie strun, jeżdżenie mikrofonem po gryfie, tarzanie się po ziemi. Niestety, ten fakt mogły zobaczyć tylko trzy osoby, które pozostały na sali.

Paweł Giergisiewicz

© 2012 Wrocławska Sekcja Alternatywna. - wrocław, koncert, imprezy, zespoły. Wrocławski portal sceny alternatywnej - punk, ska, rock, reggae, metal.

powered by jPORTAL 2