Artykuly > Wydawnictwa muzyczne > Dead Snow Monster - Things (recenzja płyty)

Dead Snow Monster to wrocławskie rockowe trio, którego najnowszą płytę Things właśnie otrzymaliśmy. W środku płyty widnieje informacja, iż była nagrana na przełomie 2014 i 2015 roku ale dopiero teraz została oficjalnie wydana. Pierwszy kontakt z zespołem miałem kilka lat temu kiedy ujrzałem na Youtube krótki występ grupy na Balcony TV (https://www.youtube.com/watch?v=Azkx9CGD9W0) jednak z racji faktu, iż chłopaki zagrały wówczas akustycznie to nie miałem do końca pełnego obrazu tej kapeli. Dlatego też warto posłuchać najnowszego dzieła chłopaków by się przekonać o potencjale ich muzyki.

Po odpaleniu Things Pierwsze co się od razu rzuca słuchaczowi w uszach to bardzo charakterystyczna barwa głosu wokalisty Kamila. Frontman umie śpiewać w bardzo zróżnicowanej skali - raz jest to niski basowy dół (np zwrotki w otwierającym całość We'll Feel Fine) ale innym razem potrafi wejść na bardzo wysokie rejestry (wówczas trochę przypomina Thoma Yorke'a na wczesnych płytach Radiohead). Nie każdy się do tego przekona ale trzeba przyznać, iż jego sposób śpiewania bardzo zapada w pamięć i całkiem dobrze pasuje do muzyki Dead Snow Monster.

W warstwie instrumentalnej muzyka grupy to oszczędny i luźny rock'n'roll, w starym dobrym stylu. W podobnych klimatach poruszają się obecnie na polskiej scenie The Stubs ale muzyka Dead Snow Monster ma łagodniejszy, wysublimowany charakter niż chuligańsko-stoogesowski rock'n'roll Stubsów. Słyszalne jest to już od pierwszych sekund płyty, które raczą słuchacza melodyjnymi i oszczędnie dawkowanymi dźwiękami gitary elektrycznej. Jako całość otwieracz We'll Feel Fine wprowadza bardzo pozytywny nastrój. Następny w kolejności I'm Right (Don't Try To Lie) zawiera więcej brudnych, przestrojonych gitar i mocniejszą grę sekcji rytmicznej. Tutaj też pojawiają się zakręcone wokale Kamila (mi się kojarzą z dźwiękami towarzyszącymi nastrajaniu radia). W podobnym klimacie utrzymane jest Youth - w tych hałaśliwych momentach muzyka Dead Snow Monster skręca bardziej w kierunku The Black Keys. Mi najbardziej spodobał się kawałek Your Little Game. Piosenka ma bardzo fajny groove, tu mamy mniej gitar a więcej pracy sekcji rytmicznej. Całość jest zagrana z polotem i luzem. Fajny jest też Night Driving choć muszę przyznać, że trochę za bardzo mi przypomina Brand New Cadillac The Clash. Kończący całość Try to już klasyczny "kroczący" blues. Kawałek chwyta za gardło od pierwszej do ostatniej sekundy.

Mocną stroną tej płyty jest na pewno produkcja - gitary brzmią bardzo wyraźnie i nie rozlewają się w tle. Brzmienie perkusji jest dość głęboko osadzone i zdecydowanie wyostrza muzykę tria. Mimo oszczędnego instrumentarium chłopakom udało się poukrywać ciekawe "smaczki" w tle. Przykładowo w Like A Child przez całą piosenkę słychać dźwięki przewijanej taśmy filmowej co daje interesujący efekt końcowy. Paradoksalnie, mimo wielu przesterów całość brzmi bardzo klarownie.

Jak słucham starszych piosenek Dead Snow Monster to muszę przyznać, że zespół zrobił spory krok do przodu. Piosenki na Things są utrzymane w tym samym gatunku co poprzednie kawałki wrocławskiego tria ale są bardziej zwarte i lepiej skomponowane. Ubrane w świetne, ciepłe brzmienie dają bardzo przekonujący efekt finalny. Nie jest to może muzyka dla tych którzy stawiają znak równości między słowami "rock" i "czad" ale pozostałym polecam posłuchać bo zawartość muzyczna Things nadaje się zarówno na klubowe koncerty, samodzielnej kontemplacji w zaciszu domowym ale też i na domówki, aby puścić gościom coś bardziej wyrafinowanego.

Maciek Baranowski

Dead Snow Monster
Things (2016)

https://deadsnowmonster.bandcamp.com/

Skład:
Kamil K. - guitars, vocal
Michał - drums
Sylwester Wroniecki - bass