Start Patronat Kapele Galeria Linki Kontakt    
szukaj:

ASY4 BEFORE PARTY: ASTRONAUTALIS + BLEUBIRD + SLAM [Puzzle]
Menu główne
Strona Główna
Redakcja
Współpraca
Działaj z nami
Idea działania
Patronat
Bannery
Linki
Kontakt
WSA
Galeria
Artykuły
Polecamy miejsca
Konkursy
Kapele
Inicjatywy
Altergodzina
Food Not Bombs
Kuchnia społeczna
Sprawiedliwy Handel
Bazar Ekologiczny - Krótka Droga
Klub Dyskusyjny (video)
Przekręt TV
Kino CRK
Przekręt TV
Globale
Masa Krytyczna
Wrocławska Inicjatywa Rowerowa
Stowarzyszenie Akcja Lokatorska
Feministyczna Akcja Krytyczna
TZMPolska - Ruch Zeitgeist
Greenpeace
Stowarzyszenie "Kejos"
Kurierzy Rowerowi
Odzyskać Edukację
Krytyka Polityczna
Dziad Giełda
Związek Syndykalistów Polskich
Interdyscyplinarna Grupa Gender Studies
Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami
Sitodruk
Recykling Idei
Radio Sitka
CRK
Amnesty International
16 Dni
Artykuły
Akcje/Demonstracje
Miasto
Recenzje imprez
Wywiady / Zespoły
Newsy
Koncerty
Imprezy klubowe
Kino
Sztuka
Akcje/Demonstracje
Miasto
Wydawnictwa muzyczne
Newsletter

 
 Format HTML?
 Format TXT?
Artykuly > Recenzje imprez > Breathe & Miracle w Od Zmierzchu Do Świtu
Wybraliśmy się na środowe rockowe prezentacje do Zmierzchu, nie wiedząc co, ani jak zostanie nam podane. Czyli jak sama nazwa wydarzenia wskazuje, poszliśmy zobaczyć co krakowski zespół nam zaprezentuje.


fot.Przemek Maciakiewicz

Co po pierwsze? Po pierwsze i bardzo uderzające, utwory zaczęli wykonywać po angielsku. I z jednej strony to dobrze, biorąc pod uwagę fakt, że chyba mieli brzmieć – i w gruncie rzeczy brzmieli – jak kalifornijski rock. Ale nie taki prosto z Kalifornii, bo bardziej surowo, ozięble, outsidersko. Z drugiej strony, nie ma chyba lepszego sposobu na samobójstwo, niż granie po angielsku, będąc nieznanym zespołem grającym w tak kiepsko nagłośnionych klubach. Ja, pomimo znajomości języka angielskiego dość dobrze, nie zrozumiałam prawie nic. A podejrzewam, że nie wszyscy spośród ok. 30 osób znajdujących się w klubie angielski znali, więc im w pamięć zbyt wiele prawdopodobnie nie zapadło. Być może jedynie któryś spośród dwóch zagranych coverów (Reamonn - „Supergirl” i Glen Hansard & Marketa Irglová - „Falling Slowly”), choć nie do końca jestem pewna czy dobry był to pomysł, bo piękne „Falling Slowly” zepsuli tak perfekcyjnie, że aż po plecach przechodziły mnie nieprzyjemne dreszcze, jak podczas pocierania styropianem, albo drapania paznokciami po tablicy.

Breathe & Miracle pogrywają mocniej, ale potrafią też zwolnić i trochę zakołysać. Mimo wszystko nie było tak źle, a powiedziałabym nawet, że do posłuchania przy piwie są całkiem przyjemni. A czy to co aktualnie prezentują to kres ich możliwości, czy może jest w nich potencjał, który dopiero kiedyś się rozkręci, to już pokaże czas.

Kasia Seredyńska

© 2012 Wrocławska Sekcja Alternatywna. - wrocław, koncert, imprezy, zespoły. Wrocławski portal sceny alternatywnej - punk, ska, rock, reggae, metal.

powered by jPORTAL 2