Reżyser Bartek Konopka potwierdza swą klasę i talent. Autor nagradzanych na międzynarodowych festiwalach filmów "Trójka do wzięcia” i "Koza wędrowniczka", stworzył we współpracy z Piotrem Rosołowskim niezwykły dokument o Murze Berlińskim.
„Królik po berlińsku” to opowieść o królikach, które skolonizowały tzw. „strefę śmierci” - pas zieleni biegnący między dwoma murami odgradzającymi Berlin Zachodni od reszty miasta. Film miał swoją polską premierę w konkursie Magic Hour w ramach festiwalu Planete Doc Review. Otrzymał główną nagrodę - „za oryginalny pomysł i szczególne poczucie humoru w przedstawieniu bardzo ważnego historycznego momentu, który zmienił losy wielu ludzi… a nawet zwierząt”.

Widz poznaje 28-letnią historię muru z perspektywy króliczej jamy. Jako że strefa śmierci był przez ten czas jedną z najlepiej strzeżonych łąk na świecie, szybko rozmnażające się zwierzęta stworzyły tam monokulturę, której nie zagrażało żadne niebezpieczeństwo. Olbrzymim systemem podziemnych tuneli mogły przechodzić poza mur. Wkrótce stały się symbolem wolności dla Niemców w obu częściach Berlina.
Film operuje różnymi emocjami. Jest zarówno zabawnie i ciepło, jak i przerażająco. Jednocześnie narracja odbywa się na wielu poziomach znaczeń. W króliczej historii odnajdujemy metaforyczne odniesienia do losów ludzi w totalitarnym systemie. Staje się ona też przyczynkiem do rozważań o działaniu ekosystemu czy o wolności w ogóle. To mistrzowsko zrobione, nowoczesne kino, któremu wdzięku przydaje od lat kojarzony z dokumentami o przyrodzie głos Krystyny Czubówny.
Film weźmie udział w festiwalach Hot Docs w Toronto i Visions du Reel w Nyon, a także w konkursie Krakowskiego Festiwalu Filmowego.
Film prezentowany był w ramach "WEEKEND Z CYFROWYM PLANETE DOC REVIEW" w Kinie Warszawa.
ARTUR ŻEJMO |