| Artykuly > Miasto > +0,8ºC festiwal dla klimatu |
 |
„Globalne rozczarowanie”
Równolegle z trwającą w Kopenhadze konferencją dotyczącą zmian klimatycznych, Fundacja Ekorozwoju FER zaprosiła wrocławian na mikro-festiwal propagujący zmianę ich trybu życia na bardziej ekologiczny. Oprócz wykładu i projekcji filmu organizatorzy zaproponowali koncert przebojowego tria Czesław Śpiewa.

fot. Michał Michałczak
Świetnym chwytem „marketingowym” było wyeksponowanie w mediach faktu, że na festiwalu zaśpiewa trio Czesława. Jeden z portali kulturalnych dumnie tytułował wydarzenie „Czesław Śpiewa, Sala Gotycka, 14 gru., 19:00”, a o propagandzie klimatycznej rozpisując się skromnie, o wiele mniejszą czcionką. To w głównej mierze przyciągnęło audytorium. Jednak audytorium wyjątkowo oporne i sceptycznie nastawione do merytorycznej części festiwalu.
Foto: +0,8ºC festiwal dla klimatu
Wydarzenie otwierał krótki wykład Dariusza Lecha o wątpliwościach i sceptycznych głosach dotyczących tzw. globalnego ocieplenia. Wykład totalnie zignorowano. Coponiektórym zdarzyło się nawet przysnąć (ach, to piwo rozmiękcza). Honor wrocławian próbował uratować pewien eko-sceptyk, który chciał wywołać dyskusyjną burzę mózgów i wdać się w polemikę z wykładającym i organizatorami. Jednak po krótkiej wymianie zdań zbyto go argumentem, że „nie mamy czasu na dyskusję, ale może przy innej okazji...”. O ironio, na festiwalu dla klimatu nie było czasu na rozwianie eko-wątpliwości. No tak, ale wszyscy czekali na Czesława.

fot. Michał Michałczak
Po wykładzie zaproszono gości do wzięcia udziału w interaktywnej symulacji COP15 i zaprezentowano nagrodzony przez Planete Doc Review „Wiek głupoty”. Film dokumentalny z elementami animacji i science-fiction robił wrażenie. Zainteresowanych odsyłam na oficjalną stronę filmu http://www.ageofstupid.net/ , gdzie można obejrzeć trailery, niewielkie fragmenty fabuły, lub ściągnąć cały film za 2 funty. Podczas pokazu można było zjeść niskobudżetowy wegetariański posiłek (jakość też niskobudżetowa), wypić coś mocniejszego, albo porozmawiać z przedstawicielami Polskiej Zielonej Sieci, organizującej we Wrocławiu kampanię na rzecz sprawiedliwego handlu „Nie smuć misie”.

fot. Michał Michałczak
Na deser, pomimo protestów, sprzątnięto krzesła, ławki i przyszedł czas na gwiazdę wieczoru. Czesław zaśpiewał. Trio, które ciężko zaszufladkować dało sympatyczny show na trzy głosy i dziewięć instrumentów. Koncert rozbawił i usatysfakcjonował wszystkich. Mogę go podsumować cytując lidera zespołu, który pomiędzy jedną a drugą piosenką powiedział: „Ja nie wiem o co im chodzi. Nie widzę żadnego talentu, czy coś. Ale strasznie są fajni!”.

fot. Michał Michałczak
Cel festiwalu był szczytny i zacny. Jednak zgubił się gdzieś w konsumpcyjnych realiach naszego życia. Nie ma co narzekać na słabą organizację, tłok i zdzieranie za sok do piwa jeśli problem jest o wiele bardziej istotny. Jak aktywizować społeczeństwo, które nastawione jest tylko i wyłącznie na konsumpcję? Jak zachęcić szarego obywatela do udziału w dyskusji o klimacie bez haczyka z celebrytą jako przynęty? I wreszcie, jak zaplanować takie spotkanie, żeby było bezstronne ideologicznie i bogate w wartości poznawcze? Najwięcej pożytku z całego festiwalu przyniósł film Franny Armstrong. Dzięki niemu nieliczni zainteresowani mieli szansę naprawdę zastanowić się nad kwestią, czy jest jeszcze szansa na zatrzymanie programu autodestrukcji w machinie sterującej losami naszego świata.
Dag von D. |
 |
| |
|
|
|
|